środa, 18 stycznia 2017

Old fashioned villain


Cornelius Hardwick
Better for you to remember my name.
Irlandia —— 27.01.1996r. —— woda —— kontrolowanie wody w organizmie żywym; wyczuwanie i blokowanie obcej magii; hydrokineza —— całkowicie wierny Radzie —— czysta nienawiść do buntowników —— wymierza kary cielesne złapanym zdrajcom —— fascynacja starożytnymi cywilizacjami —— narzeczony Shannon Maccon —— pracownik FBI ——  dla znajomych Corey —— Animam Debeo

Czy ty naprawdę jesteś taki zły? A może to wszystko uroiło się w twojej głowie? W psychologii zło jest odbierane za negatywne, ukierunkowane z umysłu osoby na postrzegany przedmiot. A co jeśli tak nie jest? Co jeśli ludzie postawili po prostu pewien stereotyp mówiący, że zabicie człowieka jest po prostu złe. Ale czy zawsze? Zdarzają się przecież zabójstwa w samoobronie, przymusowe, sytuacje bez wyjścia... Wtedy też jest takie złe..? Przecież nikogo nie zabiłeś, skąd u ciebie takie rozmyślania? Wahasz się. Kolejne multum pytań kłębi się w twoim nieprzeniknionym umyśle. Nie możesz się wahać. Musisz podejmować proste, logiczne decyzje. Przeżyć. Czy to źle, że chcesz za wszelką cenę zapewnić sobie i swoim bliskim bezpieczeństwo, jednocześnie chcąc rzucić się w wir niebezpieczeństwa? Szaleniec. Nie masz już pewności, chociaż całkiem pewnie oceniasz sytuację i trzymasz w rękach pistolet. Jak dotąd się nie pomyliłeś. Ani razu. Ugruntowałeś sobie życie. Zaręczyłeś się, znalazłeś pracę, kupiłeś mieszkanie w Nowym Jorku. Każda decyzja była przemyślana i trafna. Jednak od jakiegoś czasu dociekasz czemu jesteś jaki jesteś. Brutalny i łagodny zarazem. Sadystyczny i empatyczny. Kochający i bez serca. Pełno w tobie sprzeczności. Przecież nigdy nie byłeś niekochany, może lekko odtrącony w cień. Wszyscy skupiali się na twoim starszym, perfekcyjnym bracie. On zdobywał pochwały, a ty w tym czasie zbierałeś baty. Wiecznie odsunięty. Wiecznie ten nieidealny. Wiecznie skryty za tym Frederickiem. Ale nie narzekałeś. Nigdy. Znosiłeś to wszystko w ciszy, idąc z podniesioną głową. Od zawsze byłeś wytrwały i niezwykle uparty. Poniekąd darzyłeś go też braterską miłością. W takim razie, gdzie to wszystko miało początek? Kiedy stałeś się sadystą, który uśmiecha się wymierzając karę zdrajcom? Kiedy Rada stała się dla ciebie ważniejsza od rodziny... Ach, ty nie masz rodziny. Zginęli. Unikasz tego tematu. Uroniłeś parę łez, zaniosłeś parę kwiatków, to powinno zamknąć sprawę na dobre. Oddzieliłeś stare życie od teraźniejszości, krocząc dumnie ku zwycięstwu... Co chcesz właściwie osiągnąć, idąc tak po trupach do celu? Czemu tak nienawidzisz tych wszystkich buntowników? Co oni ci zrobili? No tak. Dura lex, sed lex. Trzymasz się zasad, grasz czysto. Poniekąd. Czasem przecież trzeba je trochę... nagiąć. Dla wyższego celu. To twoja stała wymówka, nie zaprzeczysz. Wyższy cel, powiadasz? Przecież tobie wyłącznie chodzi o zemstę.


HONEY  YOU  SHOULD  SEE  ME  IN  A  CROWN


-----------
Teksty Moriarty'ego, bo jakżeby inaczej <3
FC: Richard Madden
KP pisać nie potrafię, wszystko i tak wyjdzie w wątkach
A Lucy stoi i kwiczy. Powinnam ją ruszyć, ale... No, ruszę ją kiedyś.

Powitajcie Corneliusa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz