Cornelius Hardwick
Better for you to remember my name.
Irlandia —— 27.01.1996r. ——
woda —— kontrolowanie wody w organizmie żywym; wyczuwanie i blokowanie
obcej magii; hydrokineza —— całkowicie wierny Radzie —— czysta nienawiść
do buntowników —— wymierza kary cielesne złapanym zdrajcom ——
fascynacja starożytnymi cywilizacjami —— narzeczony Shannon
Maccon —— pracownik FBI —— dla znajomych Corey —— Animam Debeo
Czy ty naprawdę jesteś taki zły? A może to
wszystko uroiło się w twojej głowie? W psychologii zło jest odbierane za
negatywne, ukierunkowane z umysłu osoby na postrzegany przedmiot. A co jeśli
tak nie jest? Co jeśli ludzie postawili po prostu pewien stereotyp mówiący, że
zabicie człowieka jest po prostu złe.
Ale czy zawsze? Zdarzają się przecież zabójstwa w samoobronie, przymusowe,
sytuacje bez wyjścia... Wtedy też jest takie złe..?
Przecież nikogo nie zabiłeś, skąd u ciebie takie rozmyślania? Wahasz się.
Kolejne multum pytań kłębi się w twoim nieprzeniknionym umyśle. Nie możesz się
wahać. Musisz podejmować proste, logiczne decyzje. Przeżyć. Czy to źle, że
chcesz za wszelką cenę zapewnić sobie i swoim bliskim bezpieczeństwo,
jednocześnie chcąc rzucić się w wir niebezpieczeństwa? Szaleniec. Nie masz już
pewności, chociaż całkiem pewnie oceniasz sytuację i trzymasz w rękach
pistolet. Jak dotąd się nie pomyliłeś. Ani razu. Ugruntowałeś sobie życie.
Zaręczyłeś się, znalazłeś pracę, kupiłeś mieszkanie w Nowym Jorku. Każda
decyzja była przemyślana i trafna. Jednak od jakiegoś czasu dociekasz czemu
jesteś jaki jesteś. Brutalny i łagodny zarazem. Sadystyczny i empatyczny.
Kochający i bez serca. Pełno w tobie sprzeczności. Przecież nigdy nie byłeś
niekochany, może lekko odtrącony w cień. Wszyscy skupiali się na twoim
starszym, perfekcyjnym bracie. On zdobywał pochwały, a ty w tym czasie zbierałeś
baty. Wiecznie odsunięty. Wiecznie ten nieidealny.
Wiecznie skryty za tym Frederickiem. Ale nie narzekałeś.
Nigdy. Znosiłeś to wszystko w ciszy, idąc z podniesioną głową. Od zawsze byłeś
wytrwały i niezwykle uparty. Poniekąd
darzyłeś go też braterską miłością. W
takim razie, gdzie to wszystko miało początek? Kiedy stałeś się sadystą, który
uśmiecha się wymierzając karę zdrajcom? Kiedy Rada stała się dla ciebie
ważniejsza od rodziny... Ach, ty nie masz rodziny. Zginęli. Unikasz tego
tematu. Uroniłeś parę łez, zaniosłeś parę kwiatków, to powinno zamknąć sprawę
na dobre. Oddzieliłeś stare życie od teraźniejszości, krocząc dumnie ku
zwycięstwu... Co chcesz właściwie osiągnąć, idąc tak po trupach do celu? Czemu
tak nienawidzisz tych wszystkich buntowników? Co oni ci zrobili? No tak. Dura lex, sed lex. Trzymasz się zasad, grasz czysto.
Poniekąd. Czasem przecież trzeba je trochę... nagiąć. Dla wyższego celu. To
twoja stała wymówka, nie zaprzeczysz. Wyższy cel, powiadasz? Przecież tobie
wyłącznie chodzi o zemstę.
-----------
Teksty Moriarty'ego, bo jakżeby inaczej
<3
FC: Richard Madden
KP pisać nie potrafię, wszystko i tak
wyjdzie w wątkach
Powitajcie Corneliusa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz