poniedziałek, 28 listopada 2016

Kiedy nadejdzie czas Białego Zimna, nie jedz żółtego śniegu

Oto nadchodzi wiek miecza i topora, 
wiek wilczej zamieci.
Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego światła, 
Czas Szaleństwa i Czas Pogardy,
Tedd Deireadh, Czas Końca. 
świat umrze wśród mrozu, 
a odrodzi się wraz z nowym słońcem. 

Faerveren aep Lilithmin
Ren Ferguś Limin

Jeździec Dzikiego Gonu | Tropiciel | Łucznik | Morderca | Faerie | Syn doradczyni Królowej Jasnego Dworu | Oddany do Gonu w wyrazie podzięki za chwalebne czyny | Więcej niż 400 lat duchowo, fizycznie 25 | P r z y p a d k o w o  uciekł z Nocnego Polowania | Jego wierna klacz - Alma uwielbia gryźć wszelakie ubrania i włosy pewnej syreny | Chciał wrócić do Jasnego Dworu, ale odwiodła go od tego Lindsay | Miał zostać ścięty | Poszukiwany | Nie może przyzwyczaić się do tego świata, zwłaszcza do elektroniki | Wrzucił parę razy telefon do muszli klozetowej | Pamięta jeszcze, jak grało się na harfie | Staromodny | Jego jedynym dobytkiem jest koń, łuk i strzały | Brak poczucia humoru | Poważny | Parę razy wybrał się konno ulicami miasta, ale nie zyskało to aprobaty mieszkańców | Ukrywa się, a i tak zwraca na siebie uwagę | Obecnie zdany na Lindsay, to ona wymyśliła mu nową godność | Manipulator prawdy, co nie sprawdza się w rozmowach o pracę | Urodzony tancerz | Heterochromia; jedno oko zielone, drugie niebieskie | Nie rozumie tego świata, nawet nie stara się zrozumieć | Znajomości na Ciemnym Dworze, o których nie wspomina | Wiele blizn na plecach | Po tym, gdy oglądnął jeden odcinek ,,H2O: Wystarczy Kropla", czyha na Lyndsay z wiadrem pełnym wody

Tia, kolejna postać <3
Cytaty z Wieśka

czwartek, 6 października 2016

You knew the game and played it, it kills to know that you have been defeated

the w i r e s  getting older I can hear the way they're c r e a k i n g


Overwatch Agent: Larissa Yvette Rhea Alderlee, the right hand of Captain Jack Morrison
Łowca Nagród
12.01.2042
Islandia
Cyborg

Napawasz się ich drżeniem i przerażeniem. Przestraszonym wzrokiem, który obejmuje całą twoją sylwetkę, zahaczając o miecz, teraz zmieniony w pistolet energetyczny, wcelowany prosto w głowę ofiary. Ich błagania, jęki, krzyki, tworzą idealną kompozycję dla twoich uszu, a jeśli i do niej dołączyłyby prawdziwe odgłosy wojny, byłabyś w swoim żywiole. Coś niecodziennego, okrutnego, stało się dla ciebie codziennością. Przywykłaś, nie mogąc odwyknąć i normalnie żyć. Overwatch zamknięto, warta się skończyła, a jednak nadal rzucałaś się w wir walki, pożądając adrenaliny i niebezpieczeństwa, nie mogąc zapomnieć. Nie chcąc zapomnieć. Dawniej wszystko było cholernie groźne przepełnione tajemnicami, knuciami, balansowaniem na granicy zatracenia a uratowania ludzkich istnień. Niezliczoną ilość razy podejmowałaś znaczące wybory, jako doradca i prawa ręka Kapitana Overwatch - Jacka Morrisona, wymierzałaś karę, wyciągałaś cywili z gruzów. Byłaś swego rodzaju boginią życia i śmierci. Skuteczna, logiczna i nieemocjonalna decyzja, to dobra decyzja. Zawsze. Nawet jeśli świat stoi w płomieniach. Gorejących, a zarazem kuszących, oplatających dosłownie wszystko, czając się na iskrę, która przeleje czarę goryczy. Na wybuch. Zbliżysz się zbyt blisko, a się sparzysz. Ogień na zawsze zostawi na tobie piętno. Odejdziesz zbyt daleko, nie ochronisz nikogo. Czasem nie ma złotego środka. Czasem ty musisz być środkiem. Wrotami pomiędzy życiem a śmiercią. Celujesz w kryminalistę leżącego na bruku zapomnianego miasta, skanując jego twarz mechanicznym okiem, które ci wszczepiono tuż po pamiętnej potyczce pod nieistniejącym już miastem, kiedy to zeszłaś jako ostatnia z pola bitwy, śmiejąc się śmierci prosto w twarz, tańcząc nad trupami wrogów, potem opadając tuż obok nich. Ale to nic, wylizałaś się. Szukasz słowa "zły", którym byłby napiętnowany. Miałby je wymalowane na twarzy. A on tylko błaga, skomle, płacze. Nie bije, nie klnie, nie wierci się. Pogodzenie, akceptacja i prośba o wybaczenie. Kładziesz palec na spust, a między wami zalega cisza. Słyszysz, jak energia przebiega przez te wszystkie kable, metal i przewody, które umiejscowili w twoim ciele. Uśmiechasz się pod nosem. Zaczęłaś od kabli i na kablach skończyłaś. Córka mechanika Overwatch, szkolona od małego do jednostki, odniosła największe straty podczas potyczki, ratowana przez Doktor Angelę Ziegler, która nieco "ulepszyła" jej niezdatne do sprawowania funkcji życiowych ciało. Przywykła, śmiejąc się z tego wraz z Genjim i McCree. Bierze głęboki oddech, pociągając za spust. Ciało mężczyzny więcej się nie rusza. Nie wydaje żadnych dźwięków. Nikt też po niego nie przychodzi i nie przyjdzie. Zupełnie jak po nią. Ugrzęzła gdzieś, zatracona, pod gruzami, ale kiedy Larissa wróciła już jej nie było. Wzdycha, zmieniając pistolet na miecz, następnie wkładając go do pochwy. Przegrała. Już dawno. Mimo to coś ją pcha na przód. Może to niebezpieczeństwo, ciekawość albo upór? A może to po prostu głupota.

------
postać wzorowana na koncepcie z tej strony
wątek z Nicole

niedziela, 28 sierpnia 2016

I can't decide whether you should live or die


Philippa Pines


17 LAT -------- PILNOWANIE PORZĄDKU NA ULICACH MIASTA ------- KONTROLA UMYSŁÓW

IT'S COLD
Gdyby była gliną, byłaby dobrym gliną. Tym, który miesza w umyśle. Wyprowadza sytuacje na prostą, podsuwa właściwe rozwiązanie pod nos, posyła ciepłe uśmiechy, jednocześnie przesuwając zeznania gotowe do podpisu w stronę podejrzanego. Wprowadza jeszcze większy chaos i zamęt niż zły glina. A przesłuchiwanemu zdaje się, że po gradowej chmurze nadchodzi słońce. Jego wybawienie. Do pomieszczenia wlatuje zimno, dostaje szklankę wody, uspokaja go opanowany głos. Przyzna się i będzie miał wszystko z głowy. Przecież przemiły, dobry glina nie może chcieć dla niego źle. Wcale nim nie manipuluje. Po porostu siedzi i go wspiera. Procedura nie była z góry zaplanowana. Nie była przedstawieniem. Tak wyszło. Za promiennym uśmiechem, jakim został obdarzony, nie może się nic kryć. Płynie prosto z serca. Po burzy nadchodzi słońce. Całkowita susza
AND HARD
Toń w jej błękitnych oczach. Zatrać się w uśmiechu. Skup się na jasnych włosach. Uwolnij umysł. Zrelaksuj się. Ona to poczuje. Niemal niezauważalnie przesmyknie się do twojego mózgu, narzucając ci swoją wolę, całkowicie kontrolując twoje ciało, mowę, a nawet myśli. Będzie cię boleć świadomość, że wiesz, co robisz, jednak nie potrafisz stawić temu oporu. To było jak rzeka, której nurt porwał cię błyskawicznie. Będziesz pamiętał słowa, myśli i czyny. Nie sprawi ci to żadnej przyjemności. Staniesz się marionetką na maksymalnie 6 godzin, jednak oficjalna wersja brzmi; dopóki się jej nie znudzisz. A co można robić w miejscu, gdzie odebrali jej ukochane gry wideo, nie dowożą nowych komiksów i nie podsuwają interesujących śledztw? 
AND PETRIFIED
Potrafi być człowiekiem. Potrafi odpuścić, ulitować się, stracić cierpliwość, pożartować, skopać tyłek, zmierzwić włosy, patrzeć czule i przewalać się na kanapie. Ale nie pokazuje swoich słabości. Nie ma nic bardziej żałosnego niż płaczący stróż prawa. Prawa, które sami ustalają, manipulują na swoją korzyść, wyznaczają kary, jakie im się podobają. A co gdyby wysyłać dzieciaki na arenę? Walki gladiatorów na mutacje... Głowa pełna pomysłów. Tych lepszych i gorszych. Sadystycznych i łagodnych. Ręka sprawnie strzela z pistoletu, odkąd jej ojciec, zabrał ją trzy lata temu na strzelnicę. Znośnie kieruje samochodem, a gdy uderzy w drzewo, powie, że natura ją przyzywa. Szuka pozostałości człowieczeństwa pod Kopułą, bacznie obserwując resztę zwierząt, ekhm, dzieci. Spacerując ulicami, podczas jednych z tych słonecznych dni, co chwilę poprawiając na swojej głowie czapkę policyjną, którą znalazła w opuszczonym biurze, nachodzi ją myśl, że jej ojciec byłby dumny. Może i nie jest prywatnym detektywem, tak jak on, ale przynajmniej jest. Nie rozpłynęła się nagle w powietrzu. I zostanie. Będzie twardo stąpać po ziemi, wykonywać swoje obowiązki i trenować swoje umiejętności. Wiedzy nigdy za wiele. Im więcej wiedzy, tym więcej władzy. 

LOCK THE DOORS AND CLOSE THE BLINS
WE'RE GOING FOR A RIDE!

--------------------------
Trochę tu wiedźmina, zwłaszcza przekształcony cytat: Nie ma nic bardziej żałosnego niż płaczący stróż prawa czarodziejka. Imię też od panny Eilhart.
Nie wiem kto na zdjęciach,
wątek ze snow

wtorek, 12 lipca 2016

The Devil of Seas

When the golden rule & the jungle meet
There'll be nothing to love & there'll be no one to beat

––ISAAC SLAUGHTER––
33 lata --- Morski Diabeł --- Kapitan okrętu ,,Biały Kruk"

Chcecie posłuchać legendy, moi drodzy? Opowieści, przez którą nawiedzą was koszmary, którą matki straszyły niegrzeczne dzieci, a dorośli rozglądali się wokół siebie, sprawdzając, czy nie czai się gdzieś w cieniu. Historii o niezwykłym i porywczym mężczyźnie, sięgającym po wszystko, nie wyznaczającym sobie żadnej granicy, posługującym się szablą równie dobrze jak ciętym językiem. W takim razie wytężcie uszy, ale wpierw dam wam radę. Jeśli tylko go spotkacie, a nie daj Boże, zagarniecie to, co do niego należy, marny wasz los. Ale nie ustępujcie, moi drodzy. On doskonale zdawał sobie sprawę, jak bardzo owa rzecz kusi. Dlatego należy do niego. Jeśli od razu odpuścisz, zginiesz. W jego oczach znacznie obniży to wartość przedmiotu. Najlepszym wyjściem będzie kłótnia i nieprzewidywalne ustępstwo. Oto sposób jak ugłaskać Morskiego Diabła, he he! Dobrze, dobrzę, już przechodzę do opowieści, która ku zmartwieniu mojej wiernej publiki, jeszcze się nie skończyła, a sam Isaac Slaughter uważa, że nawet się porządnie kurwa nie zaczęła.

FC: Toby Stephens
wątek z latessą

czwartek, 7 lipca 2016

Jeżeli długo patrzysz się w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć się na Ciebie

MICHAEL O'GRADY
25 lat --- Łowca --- Czarna owca w rodzinie --- Starsza siostra - Sheala

Powiadają, że przylgnął do cienia. Że się w nim czai, szykując się na kolejną ofiarę. Że nawet się z nim utożsamia. Z gracją przemyka między ciemnymi uliczkami, znika, kiedy trzeba, zaskoczy, gdy uzna to zza konieczne. Może cień wstąpił w jego duszę, sprawiając, że jego serce zalała fala złości, mroku i brutalności, powoli przemieniając je w bezużyteczny organ emocjonalny, a finalnie w kamień. Ofiary, które cudem uszły z życiem, szepczą, że nie ma litości, tak jak na tym świecie nie ma już filantropów. Są tylko potwory. Monstra, które musi wyeliminować swoim orężem, sztyletami ukrytymi w butach, pistoletem trzymanym w wewnętrznych kieszeniach skórzanych kurtek, gdzie znajdą się też fałszywe dowody, wizytówki i papiery. Stąpa cicho, miękko, z gracją, dezorientując przeciwnika. Nie zobaczy, skąd zaatakował, ale dostrzeże błysk sztyletu, a ciemne oczy Mike'a, w których błyskały triumfujące ogniki, będą ostatnim, co przyjdzie mu zobaczyć. A jeśli ucieknie, wytropi go, choćby ukrył się na końcu świata. Pójdzie po śladach, zbierze nowe tropy i kiedy ofiara będzie myślała, że zapomniał, że jest już bezpieczna, wyjdzie cienia, uśmiechając się zawadiacko i wcelowując w niego broń. Nie sposób zliczyć ile krwi przelał, ale z każdą śmiercią przychodzi honor, a z honorem wybawienie. 


FC: Damien Pannier
wątek z niemiłe słowa